Pan Jaromir na tropie…

Wszyscy – szczególnie miłośnicy literatury kryminalnej – znamy ten typ bohatera: asystent znanego i uznanego detektywa, wierny sekundant genialnego umysłu…Pan Jaromir to kolejne wcielenie Hastingsa przy Herculesie Poirocie czy doktora Watsona przy Sherlocku Holmesie. Prawie. Które to prawie robi oczywiście pewną różnicę. Albowiem pan Jaromir jest – ni mniej, ni więcej – psem…


Psem, jednakowoż, nader rezolutnym, obdarzonym lotnym umysłem, nietuzinkową wyobraźnią, regularnie praktykującym rozmówki angielskie…Ma, owszem, swoje fobie, takie jak obezwładniający strach przed niezidentyfikowanymi obiektami latającymi, jak się jednak okaże – nawet one mogą się przydać podczas rozwiązywania zagadki zaginionych klejnotów duńskiej rodziny królewskiej.

Wspólne przygody pana Jaromira i „szacownego detektywa w stanie spoczynku, lorda Hubera”, osadzone są we współczesnej czasoprzestrzeni, jednak obu gentlemanów cechuje urok i odbiór rzeczywistości wpisany właśnie bardziej w czasy Holmesa czy Poirota. Nie uciekają jednak przed elektronicznymi nowinkami, jeśli mają one wspomóc ich tropicielskie wysiłki: i tak lord Huber chętnie posługuje się specjalnie dla niego skonstruowaną laską, zawierającą w sobie rozmaite cuda techniki, umożliwiające nasłuch i obserwację…

Perypetie bohaterów jednak, metody dedukcji, przede wszystkim zaś – motywacje ściganych przez nich przestępców – są zupełnie tradycyjne, głęboko osadzone w konwencji starych, dobrych powieści detektywistycznych. W ten sposób mogą rodzice wprowadzać powolutku swoje pociechy w literacki świat kryminału – bowiem to właśnie do starszych dzieci i młodzieży jest seria o Panu Jaromirze skierowana. Nie li i jedynie, trzeba podkreślić. Dorośli, sięgając po książki Heinza Janischa, też nie będą mieć powodów do rozczarowania: prócz śledzenia wpisanej, rzecz jasna, w fabułę zagadki kryminalnej, uśmiechną się pewnie, czytając spowite mgiełką purnonsensu dialogi. Próbka:

„- I hope so – odparł na to pan Jaromir (…). Gdy się czymś denerwował, chętnie używał angielszczyzny. Pozwalało mu to zachować powściągliwość”.

I: „Listonosz rzucił okiem na adres. (…)

– Lord Huber to ja. Czy chce pan zobaczyć mój dowód?

– Nie, nie trzeba – odparł listonosz (…). – Pan zapewne sam dobrze wie, kim jest”.

FiKa zaprasza do lektury młodszych i starszych fanów kryminału. Oraz miłośników ironicznego poczucia humoru. Cykl o panu Jaromirze jest właśnie dla Was! 

Polecamy!

Dodano do koszyka.
0 produktów - 0,00