Deszcz (nagród, choć nie tylko)

W ten weekend posypały nam się nagrody literackie: wczoraj ogłoszono zarówno laureatów Nagrody Literackiej GDYNIA, jak i Nagrody dla Autorki Gryfia. Oto oni:

A zaczynamy oczywiście od Gryfii – bo w końcu „Szczecin, moje miasto…” 🙂

W tym roku spośród nominowanych kandydatek jury nagrodziło Małgorzatę Rejmer za Bukareszt. Kurz i krew. Dlaczego?

Jak wyznaje autorka: „Przy Bukareszcie każde europejskie miasto wydaje się tak statyczne, że aż nudne”. Ten zbiór fascynujących reportaży – w których Rejmer wypróbowuje wielorakie języki i stylistyki – opowiada jednak nie tylko o Bukareszcie, ale o całej Rumunii, o kraju mocno okaleczonym, ale jednocześnie potrafiącym wzbudzić zachwyt, o społeczeństwie, które wyjątkowo dotkliwie odczuło, czym są młyny historii. Pisarka wraca do sprawy antyaoborcyjnych dekretów Ceacuescu, opowiada o jego ponurych katowniach i o śmierci dyktatora, który był „kozłem ofiarnym złożonym na ołtarzu rewolucji”, ale opisuje także stosunek Rumunów do członkostwa ich kraju w Unii Europejskiej. Książka została podzielona na trzy części: „Komunizm. Złoto i błoto”, „Międzywojnie. Oko i ostrze” i „Współczesność. Orient i obłęd”. Mariusz Szczygieł: „Zazdroszczę autorce jej związku z Bukaresztem. W naszym imieniu zbliżyła się do jego mieszkańców, na przykład do ludzi, którzy jedzą batoniki reklamowane przez „słodkiego Ceausescu” i marzą, żeby powrócił. W wydaniu Małgorzaty Rejmer Bukareszt jest „trochę pyszny, trochę fikuśny, wrzodowaty na obrzeżach, lecz w centrum tłusto przypudrowany”. Mnie najbardziej podoba się ten wrzodowaty. Małgorzata Rejmer była dotąd zdolną młodą pisarką, a okazuje się, że jest jeszcze zdolniejszą  reporterką i eseistką”.  (www.nagrodagryfia.pl)



Laureatami GDYNI zostali zaś:

Kategoria poezja: Marcin Świetlicki za Jeden





Kategoria proza: Jerzy Pilch za Wiele demonów


Kategoria eseistyka: Wojciech Nowicki za Salki



Kategoria przekład na język polski: Jerzy Czech 

Wdrapałem się na piedestał. Nowa poezja rosyjska


Jako żywo więc – weekend z deszczem nagród. W Szczecinie – również z deszczem nieco bardziej prozaicznym:) – zaokiennym. Tym razem jednak zdecydowanie odradzamy fotel i koc – przynajmniej póki nie wrócicie z wizyty w Miasteczku Literackim na placu Lotników. Potem, dla odpocznienia i rozgrzania – faktycznie można oddać się mocy przyciągania fotela, ciepłego napitku i książki – a że z Miasteczka nie da rady wyjść z pustymi rękoma – to rzecz pewna. Zapraszamy!


Dodano do koszyka.
0 produktów - 0,00